Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z NATALIĄ KOZŁOWSKĄ czyli Craftgirl- zapaloną rękodzielniczką, która opiekuje się małymi Wikingami i tworzy kolekcje gadżetów dla miłośniczek dziergania…


PO NITCE DO KŁĘBKA..., WEŁNOHOLICY, WOOLMASTERKI, WYWIADY, ZWOOLNIJ / niedziela, Marzec 10th, 2019

Natalia jest twórczą osobą, która nie tylko marzy, ale wciela marzenia w życie… Podróżuje, dzierga i rozwija swój sklep z koszulkami dla dziewiarek mieszkając w okolicy pięknych fiordów 🙂 Szczególnie kibicuję Natalii, bo przedkłada działania nad rozmyślania, a to postawa godna naśladowania…

Całą tą serią wywiadów, chciałam udowodnić, że się da… że da się wydziergać sobie marzenia, że da się rozwijać biznes z pasją, że da się tworzyć na przekór zewnętrznym czynnikom… Ja coraz głębiej w to wierzę, a dzisiaj zapytam też o to Natalię, przeczytaj co ona na to…

Poznaj Natalię…

Przedstaw się krótko, opowiedz w kilku zdaniach czym się zajmujesz, kim jesteś 🙂

To chyba najtrudniejsze pytanie. Niby takie oczywiste, a przynajmniej mi zawsze sprawia trudność. No ale spróbuje 😉 mam na imię Natalia i prowadzę sklep z gadżetami dla rękodzielniczek. Cztery lata temu przeprowadziłam się do Krainy Fiordów 😉 Uwielbiam robić na drutach. Ostatnio, ze względu na aktualną porę roku, robię głównie rękawiczki. Bardzo lubię podróżować 😉 jestem też fanką piłki nożnej i żużla 😉 piekę, gotuję i czytam w wolnej chwili 😉 bardzo nie lubię horrorów. Ostatnio po obejrzeniu całego sezonu „Domu na wzgórzu”, jak miałam pierwszą zmianę w pracy (pracuje w przedszkolu) i nadal było ciemno na dworze, ze strachu jeździłam do pracy autobusem, choć  z reguły zawsze chodzę na piechotę ;D 

Chodzisz po ciemku do pracy 🙂 W Skandynawii chyba trzeba się przyzwyczajać do częstych ciemności… A powiedz, dlaczego wybrałaś Norwegię? 

Norwegię nie ja wybrałam, a mój narzeczony ;)) jesteśmy tutaj już ponad cztery lata i bardzo nam się tu podoba. Mieszkamy niedaleko fiordów i plaż, wiec w każdej wolnej chwili (od dziergania 😉 chodzimy na spacery. Choć tęskno za babcinymi smakołykami, to norweska czekolada jest najlepszym na to lekarstwem 😉 moim zdaniem jest rewelacyjna. Norwegowie to dość spokojny naród, kochający dziką naturę, narty i fiskekake (pudding rybny). W sumie dopiero w Norwegii, tak naprawdę zaczęła się na całego moja przygoda z dzierganiem. Zimy tutaj nie rozpieszczają i cudnie wyglądają za oknem z kubkiem herbaty i kocem, ale jak trzeba iść rano do pracy to kolorowo nie jest ;D dlatego zaczęłam dziergać więcej wełnianych czapek, zarówno dla siebie jak i dla narzeczonego, bo jak to mówią Norwegowie „nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania” i ja się tego trzymam!

Za co cenisz innych ludzi?

Bardzo cenię sobie ludzi z poczuciem humoru i dużym dystansem do siebie 😉 A jak taka osoba jeszcze potrafi robić na drutach, albo chociaż rozróżnia druty od szydełka to cenię ją podwójnie ;D  

Jakie są 3 rzeczy, bez których nie wyobrażasz sobie życia?

Tylko trzy? ;D Oj, będzie ciężko… no to może tak: dobra książka, miękka włóczka i podróżowanie. Chociaż wymieniłam to chyba w złej kolejności. Ale z drugiej strony, mając trochę praktyki można wykonywać wszystkie te czynność jednocześnie, choć ja jeszcze takich umiejętności niestety nie nabyłam, a bardzo bym chciała jednocześnie dziergać na drutach i czytać książkę ;)) ale z reguły przy dzierganiu słucham muzyki, lub oglądam serial 😉 

Jak zaczęła się Twoja przygoda dzierganiem?

Dawno dawno temu… nie no w sumie nie tak dawno. Może sześć, siedem lat temu zaczęłam uczyć się robić na drutach. Na szydełku umiałam jedynie zrobić warkocz ;D Pamiętam moje początki z drutami. Ojjj była to ciekawa przeprawa. Kompletnie nie wiedziałam jak mam je trzymać. Kiedyś uczyłam się grać na perkusji i myślałam że prawidłowo trzyma się druty podobnie jak pałeczki do perkusji, no ale niestety się myliłam ;p ostatnio zrobiłam swój pierwszy sweter. Także teraz już jakoś sobie radzę 😉 

Co jest Twoim zajęciem z którego się utrzymujesz i czy dzierganie ma w tym jakiś udział?

Na co dzień pracuję w norweskim przedszkolu. Opiekuje się małymi wikingami, jak to ja zawsze mówię 😉 Można powiedzieć, że to taki polski odpowiednik żłobka 😉 Swego czasu pracowałam jako reporterka telewizyjna. Nie zarabiam na dzierganiu, natomiast często obdarowuje moich znajomych. Mam taką tradycję, że jak wśród moich znajomych urodzi się dziecko, robię mu na drutach kocyk. Teraz dziergam już trzeci ;D Kiedyś robiłam bardzo duże ilości czapek i kominków, teraz skupiam się na swetrach i rękawiczkach no i prowadzeniu sklepu 😉 

O, to ciekawe, powiedz coś więcej na temat sklepu… Co sprzedajesz i gdzie?

Założyłam sklep z gadżetami dla miłośniczek dziergania. Wiesz.. koszulki, torby, kubeczki z hasłami bliskimi zamotanym kobietom 🙂 Można go znaleźć na moim fan pag’u na Facebooku, a zamówienia można składać poprzez wiadomości prywatne lub w komentarzach. Na Instagramie w moich wyróżnionych relacjach, również można obejrzeć wszystkie moje produkty 😉  Sklep działa już pełną parą 😉 a pierwsze zamówienia już poszły. Panie czekają na kolejną dostawę, a ja wymyślam nowe grafiki na nowe koszulki 😉

Czyli jest zainteresowanie takimi produktami?

O tak. Chciałabym stworzyć serie specjalnie dla szydełkujących 😉  Jeśli zainteresowanie będzie podobne jak do tej pory, to pomyślę o założeniu sklepu internetowego. Myślę, że to ułatwiłoby moją komunikację z „zamotanymi” klientkami, a do tego cały asortyment byłby bardziej czytelny i znajdowałby się w jednym miejscu 😉 

Skąd wiedziałaś, że ten pomysł chwyci?

Nigdy w życiu nie spodziewałabym się aż takiego zainteresowania moimi produktami. Niesamowite jest czytanie w wiadomościach od klientek, że to fajny pomysł, że brakowało im takiego sklepu i bardzo podobają im się moje produkty. Takie wiadomości utwierdzają mnie w przekonaniu, że marzenia trzeba spełniać i jeśli włoży się w to całe swoje serce, wyjdą z tego same pozytywne rzeczy. 

I to jest idea, którą popieram w pełni 🙂 Marzenia trzeba spełniać, a nie tylko o nich śnić 😀 Każdy mały sukces dodaje wiatru w skrzydłach i pcha do przodu…

Tak, ja już teraz zastanawiam się nad powiększeniem mojego asortymentu 😉 myślę o specjalnych woreczkach na przechowywanie aktualnej robótki, szeregu notesów specjalnie na zamotane notatki, schowków na szydełka i druty i wiele wiele innych ;)))

A czy uważasz, że jest możliwe utrzymywanie się z takiego pasjowego biznesu?

Jak najbardziej tak! Internet daje niesamowite możliwości. Fora internetowe, konta, czy grupy na Facebooku, nie wspomnę już o Instagramie. Myślę, że to wszystko bardzo ułatwia nam sprawę, zwłaszcza jeśli chcemy się wypromować i rozreklamować nasze rękodzieło. Chciałabym bardzo, aby ręczne prace, wszystkich, nie tylko tych co dziergają, były bardziej doceniane. Każdemu rękodzielnikowi należy się szacunek za to co robi, ile serca i pracy w to wkłada. Oczywiście wiele osób może teraz pomyśleć, że woli zapłacić 20 zł za zimową czapkę w sieciówce, niż 80 zł u rękodzielnika. A ja powiem tak: wolę zapłacić 80 zł, czy nawet 100 zł za czapkę wydzierganą ręcznie z dobrego materiału, niż dać zarobić sklepowi, którego nie znam, a i skład takich czapek z sieciówek pozostawia wiele do życzenia. Teraz liczy się kontakt z klientem i to bezpośredni kontakt. Tworzenie specjalnych zamówień na życzenie klienta. Dobór kolorów, kształtu. Ładnie zapakowana paczka. To wszystko ma wielkie znaczenie 😉 

Zgadzam się, po wszechobecnym doświadczaniu nadmiaru, człowiek ma ochotę wybierać oryginalne produkty, które spełniają jego oczekiwania estetyczne i jakościowe, mieć mniej, ale dokładnie to, czego pragniesz 🙂 To doskonałe miejsce dla rękodzieła 🙂

A Ty co zawdzięczasz dzierganiu, czy zmieniło to coś w Twoim życiu?

Moim zdaniem robienie na drutach (lub ogólnie rzecz biorąc prace ręczne) bardzo uspokajają. Co by się nie działo, staram się tak organizować mój czas, aby chociaż na chwilę usiąść i podziergać w ciągu dnia. Wtedy skupiamy się tylko na jednej rzeczy, oczyszczamy umysł. Często dziergam w samolocie, stres przed lataniem przechodzi 😉 

Twój największy wydziergany sukces i największa wydziergana porażka?

Moim sukcesem było chyba wydziergane norweskich rękawiczek. Swoje pierwsze,  robiłam dobre kilka miesięcy. Nie raz dosłownie rzucałam drutami ze złości, bo nagle okazywało się, że pięć rzędów niżej popełniłam błąd we wzorze… no i prucie i od nowa 😉 teraz jakoś to idzie. Wiadomo, początki są zawsze trudne. Grunt to się nie zrażać i nie rzucać drutami za daleko ;D 

Gdyby wszystko było możliwe, to jaki wynalazek ułatwiłby Ci życie?

Walizka, w której spakowane rzeczy nic nie ważą. Za każdym razem, gdy po pobycie w Polsce wracam z powrotem do Oslo, do szału doprowadza mnie pakowanie rzeczy i zabieranie jak zwykle tylko tych najpotrzebniejszych, bo znowu przekroczę limit wagowy ;D z reguły biorę ze sobą sporą ilość książek no i jedzenia 😉 natomiast włóczki kupuje już od dłuższego czasu w Oslo. Strasznie mi się podobają tutejsze pasmanterie. Może kiedyś na Instagramie zrobię #pasmanteriatour ;)) 

Koniecznie 🙂 Musisz nam to pokazać 🙂 A gdybyś mogła spędzić jeden wymarzony dzień, bez żadnych ograniczeń,jakby wyglądał?

Tylko jeden? To już jest ograniczenie ;D ale chyba wybrałabym wspinaczkę z Panią Martyną Wojciechowską. Bardzo ją cenię i uważam że jest osobą, która naprawdę ma dużo do powodzenia i do opowiedzenia 😉 

Gdybyś mogła zmienić 3 rzeczy na tym świecie, to co by to było?

Chciałabym aby czekolada nie tuczyła, włóczka się nigdy nie plątała i aby żadna dziewiarka nie gubiła swoich drutów/szydełka. Osobiście bardzo by mi te rzeczy ułatwiły życie 😂

😀 Gdybyś mogła odbyć spotkanie z kimś zupełnie niedostępnym, wymarzonym, bez żadnych ograniczeń, kto by to był? I o co byś go/ją zapytała?

Haha, nie wiem, czy bym to przeżyła, ale chciałabym spotkać się z paczką z „How I met your morther” i pójść z nimi na imprezę. Dosłownie uwielbiam ten serial i tak, wiem, że niektórzy powiedzą, że „Frendsi” lepsi, ale nic nie poradzę ze uwielbiam Robin i Barneya <3 #teamRobiniBarney ;))) 

Co było najbardziej szaloną rzeczą jaką do tej pory zrobiłaś w życiu?

Rzuciłam wszystko i pojechałam do Norwegii 😉 nie wiem czy można to uznać za najbardziej szaloną rzecz, ale ewidentnie takich rzeczy nie robi się na co dzień. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Jedynie raz w roku dopada nie dół. W Tłusty Czwartek. Tutaj mają OKROPNE pączki (o chlebie nie wspomnę, bo szkoda nerwów ;p). Także u mnie #czekolada #wtłustyczwartek. Może stworzę na swoim fan pag’u akcje „przyślij mi pączki w tłusty czwartek” ;D 

Szkoda, że się spóźniłam z publikacją, bo może ktoś by zdążył Ci podesłać 😀

Jaki dzień z dzieciństwa pamiętasz najlepiej?

Hmm… sporo tego było. Ale chyba najbardziej pamiętam dzień, w którym pierwszy raz poszłam do szkoły na rozpoczęcie roku. W szkole było nawet ok, z tego co pamiętam, natomiast po całej uroczystości już nie szczególnie. Mama w tym dniu chciała mi zrobić moje ulubione tosty, jednak zabrakło jej żółtego sera i powiedziała żebym poszła kupić. No to ja wzięłam pieniądze i poszłam. Mieszkaliśmy w wieżowcu, więc pojechałam windą i…. winda się zacięła. Siedziałam sama w windzie dobre 10 minut ;D, ale jak się winda cudem odblokowała, poszłam do tego sklepu i kupiłam ten ser, chociaż już zupełnie straciłam ochotę na tosty ;D pamiętam też jak spóźniłam się z mamą na mecz żużlowy (pochodzę z Zielonej Góry F!), a kiedyś nie było miejsc numerowanych na stadionie i siedziałyśmy w tak zwanej klatce dla bardziej zaangażowanych kibiców, że się tak wyrażę ;D było ciekawie, żadnych strat ;p 

Bardzo ciekawa z Ciebie osoba 🙂 A powiedz skąd czerpiesz inspiracje do swoich gadżetów?

Jeśli o mnie chodzi to niestety nie posiadam żadnych umiejętności graficznych, nawet koła nie potrafię dobrze narysować…. ;D Całe szczęście jest osoba, która świetnie czuje się w klimatach rękodzielniczych, choć sama nie robi na drutach 😉 w tym aspekcie pomaga mi właśnie moja koleżanka, z którą znamy się jeszcze z czasów szkolnych 😉 ja wymyślam, Ona tworzy 😉 Inspiracje z reguły czerpię z życia ;D na przykład napis na koszulkę „nie mów do mnie, liczę oczka”… nawet nie wiem ile razy wypowiedziałam to zdanie do mojego narzeczonego 😂

Gdzie można Cię znaleźć w sieci?

Facebook https://www.facebook.com/craftigirl.craftart/
Instagram @craft.girl_craft.art
Gmail craft.girl.craft.art@gmail.com

Dziękuję Ci bardzo i trzymam kciuki za Twój sklep  🙂

Dziękuję również… 🙂

A jeśli nie czytałaś poprzednich wywiadów, to zapraszam Cię TUTAJ

One Reply to “Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z NATALIĄ KOZŁOWSKĄ czyli Craftgirl- zapaloną rękodzielniczką, która opiekuje się małymi Wikingami i tworzy kolekcje gadżetów dla miłośniczek dziergania…”

  1. Świetny wywiad, a i gadżety cudne, już bym wszystkie chciała 😀 Rękawiczki norweskie prześliczne, napatrzeć się nie mogę! A zdanie „Nie ma złej pogody, są tylko złe ubrania” urzekło mnie i tak sobie myślę, że do Anglii też pasuje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *