Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z KASIĄ ADAMCZYK – panią z banku, która zajmuje się strategiami marketingowymi, po godzinach biega za psami i owcami, a po nocach tworzy wyjątkowe Sheep & Sleep ;)


PO NITCE DO KŁĘBKA..., SLOWLIFE, WEŁNA, WOOLMASTERKI, WYWIADY, ZWOOLNIJ / niedziela, Styczeń 6th, 2019
Kasia to niesamowita kobieta, która z miłości do swojej pierwszej pasji – czyli psów, kupiła sobie owce 🙂 (może powinnam powiedzieć szalona 😉 ) co było zalążkiem do powstania jej drugiej pasji i mikrobiznesu – Sheep & Sleep, którym jest własnoręczne szycie poduch z wypełnieniem z wełny owczej oraz dzierganie przepięknych poszewek na te poduchy. Kasia jest utalentowana, wytrwała i odważna. Jest również jedną z pierwszych osób jakie poznałam dzięki mojemu sklepikowi i muszę przyznać, że również mnie dodawała odwagi i wiary w sens tego przedsięwzięcia… Z każdą chwilą, kiedy dowiadywałam się o Kasi coraz więcej, rósł we mnie podziw dla tej kobiety i chęć przeprowadzenia z nią wywiadu, i choć na początku opierała się temu pomysłowi, w końcu zgodziła się opowiedzieć trochę o sobie 🙂

Poznaj Kasię…

– Hej Kasia Przedstaw się krótko, opowiedz w kilku zdaniach, czym się zajmujesz na co dzień, co jest dla Ciebie ważne, kim jesteś, czym wyróżniasz się od innych… – Nazywam się Kasia Adamczyk, mieszkam od urodzenia w Szczecinie i od ponad 20 lat jestem pracownikiem banku. Pracuję z firmami różnej wielkości i niemal każdej branży. Obserwuję biznes. Zastanawiam się nad strategiami wybieranymi przez firmy i efektami tych wyborów. Prowadzę jednocześnie własną mikro – firmę, do której dołączają kolejne moje pomysły i trudno mi jednoznacznie powiedzieć, do czego mnie to ostatecznie doprowadzi 🙂 Od 8 lat mam bardzo absorbujące hobby – trenuję aktywnie z psami border collie sporty kynologiczne.  Aktualnie mam 5 zawodników i każdy z nich ma swoją rolę i specjalne zadania w stadzie. Dwa najmłodsze psy – 3 letni Dracula i 2-letni Erin – pochodzą z linii stricte pracujących z owcami, w związku z czym, 3 lata temu kupiłam pierwsze własne owce. Teraz, na prawie 5 ha mam swoją bazę, gdzie mogę trenować z psami i uczyć się jednocześnie hodowli owiec. W przyszłym roku chciałabym z dwoma najmłodszymi psami również rozpocząć przygodę zawodniczą i brać aktywny udział w zawodach, zarówno w Polsce jak i poza nią, do czego z ogromną przyjemnością się przygotowujemy. Bardzo ważny jest dla mnie kontakt ze zwierzętami, zachowanie i utrzymanie ich w dobrej kondycji – i psów i owiec. Zrozumienie zachowań zwierzaków i ich skutków, jest kluczem do super przyjaźni. Myślę, że to bezcenne. Nic nie jest w stanie zastąpić mi kontaktu i zrozumienia, rozmowy oczami z moimi psami. A czym się wyróżniam od innych ludzi? Kompletnie niczym, jestem jak każdy 🙂 – Haha, jasne… Nie każdy kupuje sobie stado owiec 🙂 Choć pewnie każdy o tym marzy 🙂 (Ja oczywiście tak, ale nie wiem czy miałabym odwagę…) Powiedz za co cenisz innych ludzi? – Oj, to dla mnie trudne pytanie 🙂 różnych ludzi cenię za różne rzeczy, ale ostatecznie chyba za ich mądrość, która będąc przeciwieństwem głupoty, mogłaby w wielu sytuacjach pomóc w rozwiązywaniu problemów albo im zapobiec. Nie jestem zwolennikiem totalnych, ostatecznych określeń – coś takiego wg. mnie nie istnieje. Nie dla każdego wszystko jest dobre. Powiedziałbym może, że najbardziej cenię ludzi, za życie wg. klucza „nie krzywdź” – ludzi, zwierząt, sytuacji, związków i w moim rozumieniu obejmuje to wszystkie obszary. – A jest ktoś, kogo mogłabyś nazwać swoim autorytetem? – Może to nieskromnie zabrzmi, ale nie mam takich. Nie dlatego, że nie szanuję ludzi za to co zrobili, czy robią, ale dlatego, że są ludźmi i każdy z nas ma swoje dobre i złe strony. Autorytet przyjmuje się bezkrytycznie z całym dobrodziejstwem bóstwa, a ja jestem niewierząca… 🙂 – To powiedz czy spełniasz się w życiu? – O tak, bardzo… Zawodowo – moja pierwsza pasja to strategie marketingowe na przykładach globalnych korporacji, ich kaskadowe naśladownictwo przez inne, mniejsze firmy z bardzo różnymi efektami. No a hobby, czyli psy i owce, to totalne, albo fatalne zauroczenie 😀 Nie powiem nikomu, że to łatwe zajęcie, bo musiałabym skłamać, ale powiedzmy, że po kilku latach jest to zdecydowanie łatwiejsze  🙂 – To jakie są 3 rzeczy, bez których nie wyobrażasz sobie życia? – Na pewno nie wyobrażam sobie już życia bez moich borderów. Ich inteligencja jest oszałamiająca, a kontakt z nimi jest prawdziwą przyjemnością, chociaż każdego psa trzeba oczywiście najpierw wychować. Nie jest to często łatwe i bywa nieprzyjemne, bo np. zwierzęta obsługuje się w każdą pogodę 🙂 nawet jak leje i wieje i jest Ci źle 🙂 – Jak zaczęła się Twoja przygoda z wełną? Skąd taki pomysł na biznes? – Moja przygoda z wełną rozpoczęła się od owiec. Przez dwa sezony wyrzucałam wełnę ze strzyży i zastanawiałam się co ja – ze swoimi siłami i umiejętnościami oraz ograniczonym czasem – mogę z niej zrobić?  Prace ręczne miałam opanowane zawsze – moja babcia była krawcową i nauczyła mnie wielu rzeczy. Spędzałam z nią sporo czasu w wakacje i przerwy w szkole. Resztę nauczyła mnie moja mama, która mimo talentu, nie chciała iść w tym kierunku. Tak pewnego czerwcowego dnia 2018 powstał pomysł na Sheep@Sleep, gdzie sednem sprawy jest wykorzystanie wełny owczej w nieprzerobionej postaci, jako wypełnienie dekoracyjnych poduszek do zwykłego wylegiwania się albo spania wg. uznania.  Wełna do poduch pochodzi od moich owiec albo owiec moich znajomych i w tak małej ilości (np. 30-80 szt. runa) jej sprzedaż jest tak samo nieopłacalna jak kłopotliwa. – A powłoczki na wypełnienie poduszek szyjesz sama?  – Tak, koncepcja opakowania jest dowolna, natomiast lubię szyć i szydełkować. Sprawia mi frajdę dobieranie włóczek, zabawa z fakturą i grubością wełny, grubością szydełka i efektów wzmacniania koloru czy głębi poprzez dodanie tła czy dodatkowej nici. Nie umiem i nie chcę tego planować. Widząc kolor czy strukturę wełny widzę plamę koloru, obraz, wstępny pomysł, a następnie w takim czy innym zestawieniu, czasem łączę z osobą, dla której ma być przeznaczona poducha. No i tak pomysł się rozwija na spontanie 🙂 Nie jestem koronkarką, nie ciągnie mnie do wyszukanych, misternych wzorów – szukam koloru i dotyku, czyli mocnego akcentu. Resztę robi wełna owcza w środku, która nie jest wyprana z całej lanoliny – wydziela się i pachnie pod wpływem ciepła Twojego ciała, jak przytulisz się do poduchy 🙂 – Od razu chciałabym taką mieć 🙂 Można je u Ciebie zamawiać prawda?  – Tak, ale czasami trzeba bardzo długo czekać, bo robię to  „po godzinach” 🙂 – A co jest Twoim zajęciem, z którego się utrzymujesz? Czy wełna, dzierganie ma jakiś udział w Twoim dochodzie? – No nie ma co ukrywać, że to właśnie hobby jest utrzymywane. Ponieważ projekt wełniany to raptem kilka miesięcy – nie mam jeszcze wyrobionego zdania czy da się utrzymać z produkcji poduch i ewentualnych uzupełniaczy do nich, takich jak szale czy pledy, bo tak to sobie wyobrażam w przyszłości. Mam też jeden pomysł na Absolutny Niezbędnik Kanapowca, ale tego jeszcze nie zdradzę. Bawię się słowem i przychodzą mi do głowy przy tym niejednoznaczne skojarzenia, tj. nazwy własne produktów, które pewnego dnia stworzą listę produktową jak np. już produkowane Kociaki = małe podusie do drzemki max. 45 na 45 cm a dlaczego Kociaki?  To już zapraszam na moją stronę 🙂 (link na końcu :))  I wracając do sedna – czy da się? To rękodzieło, więc powinno być odpowiednio wycenione, ale wtedy taki start up jak ja, nic nie sprzeda, bo kto kupi poduchę za 500 czy 700 złotych, co by wynikało z kalkulacji roboczogodziny? Proszę o telefony do tych, co tyle zapłacą, jeśli ktoś ich zna. Czytałam ostatnio komentarze, na temat rękodzieła, że musi być bardzo drogie bo to nasza ręczna praca, że trzeba się cenić, a nie wyprzedawać za bezcen, że liczy się pomysł itp.  Hmn… Z tego wszystkiego moim zdaniem zgadza się jedynie to, że to ręczna praca.  Nie ma takiego prawa, czy zasady, która by potwierdzała, że rękodzieło musi być drogie, bo tak.  Jeśli ktoś tak myśli, to musi mieć albo dużo pieniędzy albo dużo szczęścia, które będzie mu potrzebne jak sobie sam dla siebie dużo rękodzieła natworzy. Bo czym np. moja ręczna produkcja poduch różni się od pracy piekarza? Dobrze piec też trzeba potrafić i nigdy nie słyszałam, żeby piekarze mówili, ze chleb czy bułki muszą być drogie, bo to ręczna praca. Różnica w cenie powinna być jedynie pomiędzy produkcją mechaniczną a ręczną, ale prawa rynku są bezwzględne dla wszystkich: jeśli chcesz wejść na rynek, oczywiste jest, że kogoś  zastąpisz. Wszystko jest dostępne i już wymyślone – jeśli chcesz to zrobić musisz być nowatorski i konkurencyjny cenowo. Natomiast jeśli chcesz mieć produkt droższy, czyli zastąpić tańszy – tu już sprawa się komplikuje – musisz mieć wartość dodaną, taki fajny bonus bo inaczej nikt nawet małym palcem nie kiwnie w Twoją stronę, czy się Tobie to podoba – czy nie 🙂 – To trochę smutne refleksje, ale muszę Ci przyznać rację. Z jednej strony zgadzam się, że rękodzieło musi kosztować, choć rzeczywiście ciężko jest sprzedać coś co kosztuje dużo, ale dużo to pojęcie względne. Myślę, że w tych dyskusjach chodzi głównie o różnice w cenie pomiędzy tzw „chińszczyzną” a produktem, do którego ktoś włożył czas, serce i materiały (często, jak trafnie zauważyłaś, nie tanie)… Z drugiej strony „my artyści rękodzielnicy” często kompletnie nie znamy się na zasadach rządzących rynkami, myślimy, że jak zrobimy coś pięknego, to od razu to sprzedamy i skoro ktoś pochwalił i powiedział, że piękne, to od razu możemy „rzucić etat” i zająć się zarabianiem na pasji 🙂 Niestety rzeczywistość szybko weryfikuje nasze oczekiwania, bo komplementy nie przekładają się na pieniądze, a rachunki do zapłacenia wciąż czekają… To ważne co tu powiedziałaś, trzeba czasu i wielu różnych umiejętności, żeby oprócz robienia czegoś pięknego, umieć się sprzedać 🙂 Odnaleźć tych, którzy poza komplementem zechcą zostawić sowitą zapłatę 🙂  A uważasz w ogóle, że jest możliwe utrzymywanie się z rękodzieła? – Tak, to możliwe, ale trzeba mieć czas i determinację. Żaden biznes – nawet taki micro jak mój – nie osiągnie sukcesu w weekend 🙂 i to nie jest żadne moje odkrycie. A jeśli ktoś uważa inaczej, zawsze może to osobiście sprawdzić zgodnie z następującym schematem: wymyśl > wyprodukuj > dobrze sprzedaj > ciesz się zyskiem 🙂  jeśli dojdziesz do etapu ostatniego i będzie to cykl= schemat powtarzalny to znaczy, że jest szansa ) bo gwarancji niestety nie ma nigdy. – Lubisz wełnę? Z czego lubisz dziergać? – Bardzo lubię. Ostatnio zachwycam się przędzą z alpaki, ale już prawie każde naturalne włókno jest  przeze mnie dotykowo rozpoznawalne i takie zdecydowanie preferuję. Czuć pod palcami, że to „żyje” i chce „żyć” dalej z nami w innej postaci. Widzę na co dzień jak czują i odbierają to zwierzęta – one wiedzą od razu co naturalne 🙂 Niestety ich wadą jest wysoka, albo bardzo wysoka cena, a trzeba pamiętać, że dla dziergających to dopiero surowiec do produkcji. W związku z tym, szanując wszystkich i ich potrzeby oraz wymagania i możliwości, nie mam problemu z wykonaniem poduchy z akrylu czy innego sztucznego włókna. Lubię wolność wyboru – mogę coś zaproponować, ale nie staram się przekonywać do jedynie słusznej racji np., że tylko wełna jest dobra 🙂 – Chciałabym zapytać jakie są Twoje autorytety dziewiarskie, choć mówiłaś, że nie masz ogólnie…, ale powiedz kto Cię inspiruje? – To prawda 🙂 nie mam jeszcze, ale te wzory na chusty i ich wykonanie to szacun 🙂 kiedyś się nauczę!! – Co zawdzięczasz dzierganiu/wełnie, czy zmieniło to coś w twoim życiu? – No tak – poznałam sporo fajnych ludzi 🙂 np. Ciebie i choćby z tego powodu to same korzyści 🙂 – 🙂 🙂 🙂 – Twój największy wydziergany sukces? i największa porażka? No nie wiem, sukcesem jest każda poducha, bo każde była inna, wymyślona i jak dotąd o każdej ktoś powiedział „chcę tę”. Porażka na pewno też przyjdzie, nie łudźmy się 😀 – Gdyby wszystko było możliwe to jaki wynalazek ułatwiłby Ci życie? – Maszyna do laserowego wydłużania doby 🙂 – 🙂 No tak… Ja też chcę 🙂 Gdybyś mogła spędzić jeden wymarzony dzień bez żadnych ograniczeń, jakby wyglądał? – Nie wiem, na łące może. – Gdybyś mogła zmienić 3 rzeczy na świecie to co by to było? – To zbyt abstrakcyjne dla mnie bo trzeba zmienić więcej i ja to wiem 🙂 nie dam rady wybrać… – Gdybyś mogła odbyć spotkanie z kimś zupełnie wymarzonym, bez żadnych ograniczeń to kto by to był? I o c obyś go zapytała? – Nie wiem, nie mam takich potrzeb 🙂 – Co było najbardziej szaloną rzeczą jaką do tej pory zrobiłaś w życiu? – Kupienie pierwszych owiec chyba 🙂 co to była za piękna katastrofa na początku 😀 :D:D:D – A co chciałbyś zrobić ? – Na ten moment chce sobie spokojnie dodziergać do wiosny i czekam na kolejne wykoty. Trenujemy z moimi borderami do zawodów pasterskich w przyszłym sezonie i wierzę głęboko, że to wszystko przyniesie spodziewany przeze mnie efekt, o którym tu jeszcze nie napiszę 🙂 na przyszłą jesień – zimę planuję premierę czegoś do poduch, ale tego jeszcze nie zdradzę 🙂 – Już się nie mogę doczekać, aż zdradzisz, co wymyśliłaś 😀 Ale będę czekać cierpliwie 🙂  Jaki dzień z dzieciństwa pamiętasz najlepiej? – Bardzo dobrze pamiętam dni wspólnego szycia z moją Babcią w jej pracowni z ogromnym stołem, nożycami, wykrojami itd. – 🙂  – Jaka jest największa mądrość, którą podzieliłabyś się z innymi? – Żeby się dzielić mądrością, to trzeba ją najpierw mieć, a ja nie jestem do końca przekonana, czy aby na pewno ze swoimi szaleństwami jestem mądra 🙂 zdania są podzielone 🙂 – 😀 Powiedziałaś nam tu dzisiaj już sporo mądrych rzeczy 😀  A ciekawe czy zdradzisz mi jakiś sekret…? – Jasne, szósty border w przyszłym roku? Jeszcze nie wiem skąd i kiedy ale marzenie jest 🙂 – Gdzie można Cię znaleźć w sieci i w realu? W sieci jestem na razie wyłącznie na fb na stronie Sheep@Sleep,  a w realu to trudne bo nie mam zbyt wiele czasu  – może gdzieś w Polsce na zawodach pasterskich, na które wszystkich zapraszam  🙂 – Kasia uwielbiam Cię, dziękuję Ci bardzo za wywiad, trzymam kciuki za Ciebie i Twoje psiaki, no i za Sheep & Sleep. No i mam nadzieję, że zrobimy aktualizację, jak Twoje pomysły zobaczą światło dzienne… – 🙂 Dziękuję, na pewno się pochwalę 🙂   Zapraszam na stronę Kasi na FB https://www.facebook.com/sheepandsleep/ A jeśli chcesz przeczytać poprzednie wywiady to kliknij TUTAJ Jeśli chcesz dostawać info o nowych artykułach i wywiadach, aby nie przegapić inspirujących historii zapisz się TUTAJ

One Reply to “Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z KASIĄ ADAMCZYK – panią z banku, która zajmuje się strategiami marketingowymi, po godzinach biega za psami i owcami, a po nocach tworzy wyjątkowe Sheep & Sleep ;)”

  1. Bardzo inspirujące, życzę pani Kasi powodzenia z biznesem, a poduchy wyglądają bardzo przytulaśnie 🙂

    I w ogóle wykorzystam okazję, że już komentuję i pogratuluję pomysłu na wywiady – zawsze to coś innego, no i źródło inspiracji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *