Z serii: Po nitce do kłębka… – WYWIAD Z KAROLINĄ ADAMCZYK – projektantką domów i czapek


PO NITCE DO KŁĘBKA..., SLOWLIFE, WEŁNOHOLICY, WOOLMASTERKI, WYWIADY / sobota, Październik 27th, 2018

To drugi wywiad z serii, a moim gościem tym razem będzie niezwykle utalentowana wschodząca gwiazda dziewiarstwa – Pani Inżynier Karolina Adamczyk, która poza budowaniem domów, zajmuje się pływaniem na kajakach i dzierganiem przepięknych czapek. Ta kobieta zna receptę na piękniejszy świat i co najważniejsze, już wprowadza swój plan w życie…

Poznaj Karolinę…

– Cześć Karolina, na początek proszę przedstaw się krótko, opowiedz w kilku zdaniach czym się zajmujesz na co dzień, kim jesteś?

Nazywam się Karolina, ale przyjaciele i znajomi mówią do mnie Kropa 🙂 Z wykształcenia jestem inżynierem budownictwa i tym też zajmuję się na co dzień. Uwielbiam robić na drutach i praktycznie nie wyobrażam sobie dnia bez przerobienia chociaż kilku oczek. Moim drugim wielkim hobby są kajaki i często udaje mi się połączyć obie pasje.

– Wyobraziłam sobie jak dziergasz w kajaku, choć chyba nie to miałaś na myśli 😉

– Zadam Ci teraz kilka pytań, które pozwolą nam zajrzeć do Twojego świata troszkę od zaplecza i lepiej Cię poznać 🙂

– Za co cenisz innych ludzi?

Innych ludzi cenię przede wszystkim za pasję i wytrwałość w dążeniu do spełniania marzeń.

– A czy Ty spełniasz się w życiu?

– Kiedy myślę o poszczególnych aspektach mojego życia to czasami się zastanawiam, czy na pewno. Wiesz, gorszy dzień, drobne niepowodzenie. Ale jeśli zrobię krok w bok i spoglądam na swoje życie z szerszej perspektywy, to zdecydowanie tak!

– Powiedz nam w takim razie, jakie są 3 rzeczy, bez których nie wyobrażasz sobie życia?

– Przyjaciele, podróże i motki 😉

– Jak zaczęła się Twoja przygoda z wełną? Z dzierganiem?

– Kiedy byłam małą dziewczynką poprosiłam Ciocię, która dziergała piękne swetry, żeby nauczyła mnie robić na drutach. Potem te druty towarzyszyły mi w życiu mniej lub bardziej. Robiłam zazwyczaj proste szaliki lub czapki. W trakcie studiów, kiedy zaczęłam więcej podróżować zauważyłam, że dzierganie świetnie sprawdza się jako spędzenie wielu godzin w samochodzie. I tak zaczęłam robić czapki dla współtowarzyszy podróży.

Generalnie zawsze byłam kreatywna, próbowałam bardzo wielu rzeczy, jeśli chodzi o rękodzieło: robiłam biżuterię, haftowałam, wycinałam, rysowałam, malowałam, szydełkowałam serwetki, coś tam szyłam, próbowałam prząść… Aż pewnego dnia powiedziałam sobie dość. Zostawiam sobie tylko 2 z tych rzeczy i na nich się skupiam. Były to druty i malarstwo. I od tego momentu bardzo się rozwinęłam w obu dziedzinach. To była dobra decyzja.

-Wow, może to jest dobre rozwiązanie dla zagubionych artystycznych dusz, które nie wiedzą, za którą macką swojej kreatywności podążać. Ograniczyć sobie wybór do dwóch rzeczy… Ale jak wybrać? Hihi, próbowałam również całego Twojego zestawu aktywności, no może poza przędzeniem, (nic straconego, na pewno kiedyś spróbuję), i muszę przyznać, że aktualnie największą przyjemność sprawia mi farbowanie wełny i robienie na drutach. Nie wykluczam próbowania nowych rzeczy, ani powrotu do starych, ale przyznaję Ci rację w tym, że kiedy skupimy się na jednym, możemy rozwinąć tą umiejętność ponad przeciętną, a wtedy ona daje jeszcze więcej radochy i satysfakcji 🙂 Ty robisz przepiękne rzeczy na drutach, a powiedz…

– Co jest Twoim zajęciem, z którego się utrzymujesz? Czy wełna/dzierganie ma jakiś udział w Twoim dochodzie?

– Jak już wspominałam, jestem inżynierem budownictwa, więc, na co dzień zajmuję się projektowaniem budynków 😉 Dzierganie jest na razie tylko moim hobby, ale mam plan, żeby to zmienić!

– To świetny plan, trzymam kciuki 🙂

– Bardzo mnie interesuje czy lubisz wełnę? Jaką? Czy dziergasz z innych włókien? Jakie Twoim zdaniem ma zalety, a jakie wady w porównaniu do innych dostępnych przędzy?

– Kocham wełnę! Uwielbiam zapach, różnorodność, fakturę, kolory. Mogę mieć mięciutkiego i delikatnego merynosa na cieniutkie sweterki, przyjemną wełnę peruwiańską na czapki i rękawiczki albo polską owczą na skarpety. Praktycznie nie dziergam z innych włókien. Wiem, że niektórych wełna drapie lub gryzie. Sama nie nosiłabym szorstkiego swetra na gołą skórę. Ale dla mnie to gryzienie jest też zaletą. Wiem, że wełniana czapka naprawdę będzie grzała moje uszy. Po prostu ją zdejmuję, gdy nie jestem już na mrozie 🙂

– Jakie są Twoje autorytety wełniane/dziewiarskie? Od kogo chciałabyś się uczyć? Kto Cię inspiruje i dlaczego?

W sieci jest mnóstwo inspirujących Kobiet i bardzo mnie to cieszy, to daje motywację. Jeśli miałabym wymienić kilka to byłyby to:

  • Dorota prowadząca bloga swetrydoroty.blogspot.com . Jestem zakochana w Jej swetrach, myślę, że to dzięki Niej kilka lat temu założyłam bloga (który niestety nie przetrwał, ale bardzo się wtedy rozwinęłam).

  • Marzena prowadząca bloga welnianemysli.blogspot.com  oraz właścicielka sklepiku uchmurki.pl. Projektuje przepiękne wzory i farbuje wełnę, uwielbiam jej zdjęcia, jest bardzo inspirująca.

  • Asia prowadząca bloga asjaknits.blogspot.com.  Od lat uwielbiam go czytać. Tak pięknie pisze o wełnie i dzierganiu 🙂

– Co zawdzięczasz dzierganiu/wełnie, czy zmieniło to coś w Twoim życiu?

– Zdecydowanie tak! Przepuściłam masę kasy na motki! Nie skłamię też, jeśli powiem, że motki zajmują tyle samo miejsca w moich szafach ile ubrania 😉 A tak na serio to dzierganie jest teraz ważną częścią mojego życia. W trudnych sytuacjach pozawala mi się uspokoić i zająć czymś myśli i ręce. Praktycznie nie pamiętam jak było wcześniej.

– Twój największy wełniany/wydziergany sukces i największa wełniana/wydziergana porażka?

– Moim największym sukcesem jest mój pierwszy żakardowy sweter, który sama zaprojektowałam (dużo powiedziane, po prostu wzory improwizowałam na bieżąco). Jestem z niego na prawdę dumna. Zielono-niebieski, we wzory, które są zlepkiem ulubionych motywów z wydzierganych wcześniej czapek. Nawet mój Mąż powiedział, że to jest najpiękniejsza rzecz, jaką zrobiłam!

Jeśli chodzi o porażki to wszystkie sprułam. Nie ma po nich śladu.

– Rzeczywiście sweter jest przepiękny.

– A gdyby wszystko było możliwe, to jaki wynalazek ułatwiłby Ci życie?

Chciałabym mieć urządzenie, dzięki któremu mogłabym farbować w domowych warunkach motki w idealne, ciągłe przejścia kolorów – gradienty i tęcze.

– Gdybyś mogła spędzić jeden wymarzony dzień, bez żadnych ograniczeń, jakby wyglądał?

Jestem szczęściarą, bo zdarzają mi się idealne, wymarzone dni! Jest to np. cały  dzień w kajaku z przyjaciółmi i wieczór przy ognisku, albo dzień na kanapie z motkami i gorącym kubkiem kawy, kakao lub herbaty. I ulubiony serial.

– Mmm, rozmarzyłam się… Czasami tak niewiele potrzeba do szczęścia 🙂

– A gdybyś mogła zmienić 3 rzeczy na tym świecie, to co by to było?

– Chciałabym, żeby ludzie częściej się do siebie uśmiechali, żeby było mniej smogu i żeby wszyscy nosili kolorowe czapki. Nad wszystkim cały czas pracuję.

– Cudownie 🙂

– Co było najbardziej szaloną rzeczą, jaką do tej pory zrobiłaś w życiu?

– Do najbardziej szalonej nie mogę się przyznać, bo to by było nieedukacyjne 😉

– Ale mogę się przyznać do spłynięcia kajakiem Wisły z Warszawy do morza i przejechania rowerem z Warszawy nad morze. Wychodzi, że lubię jeździć nad morze.

– Podziwiam i gratuluję, rzeczywiście niezły wyczyn, to teraz zapraszam w drugą stronę 🙂 choć kajakiem w góry może być ciężko ;), to na rowerze może okazać się to całkiem realne 🙂

– A co niezwykłego chciałabyś jeszcze zrobić?

– Chciałabym popływać z delfinami!

– Jaki dzień z dzieciństwa pamiętasz najlepiej?

– Mam jedno wspomnienie, do którego często wracam. Byłam w przedszkolu, miałam pewnie z 5 lat. Na ścianach powieszone były zestawy do haftu krzyżykowego. Takie gotowe, z tamborkami, kolorowymi mulinami, igłą, wzorami. Cały czas przyciągały moją uwagę. Baaaardzo chciałam się tym „pobawić” jednak Pani Przedszkolanka nie pozwoliła mi ze względu na igły…

-Widzę, że ciągło wilka do lasu od najmłodszych lat, czy jak to tam się mówi… 😀 

– To na koniec powiedz, jaka jest największa mądrość, którą podzieliłabyś się z innymi?

Odkryłam to jakiś czas temu. Zauważyłam, że można pracować nad sobą i na prawdę się zmieniać. Zmieniać na lepsze.

– Ja również podpisałabym się pod tym obiema rękami 🙂

– A czy zdradzisz mi jakiś sekret? 😉

– Wtedy to już nie byłby sekret… 😉

– To powiedz gdzie można Cię znaleźć w sieci i w realu?

– Na dzień dzisiejszy prowadzę jedynie konto na Instagramie. Ale pracuję nad swoim miejscem w sieci. Tworzę blog, na którym będę pokazywała krok po kroku jak robić kolorowe czapki i skarpetki. Jak zacząć dziergać i na co zwrócić uwagę, jakie są moje triki. Jak tylko będzie gotowy to na pewno dam Ci znać!

– Czekam niecierpliwie, dziękuję, i trzymam kciuki za Twoje plany, bo z ogromną przyjemnością oglądam i podziwiam Twoje prace.

– Dzięki.

AKTUALIZACJA!!!

Karolina uruchomiła już swój blog ŁAPU CZAPU, na którym dowiesz się jak wydziergać czapkę i nie tylko…

Wskakuj tutj: https://lapuczapu.pl

 

A na koniec zobaczcie skarpetki wydziergane przez Karolinę z wełny Tatrawool – są piękne 🙂

A powstały z białej pojedynczej Tatrawool i Krokusa Chochołowskiego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *