Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z KAMILĄ WOJCIECHOWSKĄ – założycielką OTULOVE, inicjatorką dziewiarskich wyzwań i autorką polskiego podcastu „Na drutach po prostu”…


DRUTY, DZIERGANIE, PO NITCE DO KŁĘBKA..., WOOLMASTERKI, WYWIADY / poniedziałek, Kwiecień 29th, 2019

Kamila znana jest przede wszystkim ze swoich dziewiarskich wyzwań, które wciągnęły ogromną liczbę miłośniczek włóczki. Niewiele osób jednak wie, że Kamila tworzy również swój podcast o dzierganiu 🙂 Warto posłuchać, bo audycje Kamili dostępne są w naszym ojczystym języku, co nadal w Polsce jest rzadkością…

Kamila oprócz miłości do dziergania, pasjonuje się rozwojem osobistym. Na swoim blogu uczy dziergać, zaraża pasją i przekonuje, że robić na drutach może każdy. Nauczysz się u niej m.in. „robótkowego” angielskiego oraz poznasz sekret odczytywania skomplikowanych wzorów robótkowych…

Poznaj Kamilę…

Cześć Kamila 🙂 Przedstaw się krótko, opowiedz czym się zajmujesz na co dzień, kim jesteś „w realu”?

Cześć 🙂 Z zawodu jestem lekarzem weterynarii. Niepraktykującym – mam tylko papier 😉 Pomyłka życiowa szczerze mówiąc.
Pracuję w administracji. Ta praca miała być na chwilę, póki dzieci małe, bo wiadomo, budżetówka ma wiele plusów. Zostało. Stabilna, bezpieczna, ale nie daje tego, czego mi w życiu potrzeba najbardziej – wyzwań, rozwoju, poczucia sensu.

Prywatnie jestem mamą dwóch wspaniałych synów, już prawie dorosłych.
No i życia sobie nie wyobrażam bez dziergania.

Coś o tym wiem 🙂 Mam na myśli pracę w budżetówce 😀 Ale coraz częściej patrzę na nudny etat jako na trampolinę do kreatywnego życia 🙂 Bardzo wiele kobiet, mając dość tej „bezpiecznej rutyny” rzuca się w twórcze pasje, co z kolei często prowadzi do wielu zmian, również zawodowych, w ich życiu 🙂

Tak, stąd też u mnie te wszystkie działalności poboczne. Projekty, kursy, wyzwania.

A powiedz jak zaczęła się Twoja przygoda z wełną i z dzierganiem?

Z dzierganiem dawno temu. Byłam chorowitym dzieckiem i dużo czasu spędzałam z babcią krawcową. Żebym jej nie przeszkadzała, nauczyła mnie robić na drutach. Szkoda, że nie widzi, co z tego wyszło. Opowiadałam o tym w moim podcaście (LINK)

A z wełną? Tu Cię zaskoczę – polubiłam się całkiem niedawno. Przez większość życia byłam pewna, że wełna, to nie moja bajka. Zmieniło się to w momencie, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam chustę z tęczowej estonki.
O mój świecie!  

Kupiłam sobie motek za bajońską wówczas kwotę i mało z krzesła nie spadłam, jak rozpakowałam paczkę. Była piękna, ale w dotyku??? Płakać mi się chciało.

Zrobiłam tę chustę. Żarła jak diabli, ale ja nie wytrzymam? Za tyle forsy?
Okazało się. że to żarcie to całkiem przyjemne uczucie. No i ciepła była niesamowicie.

No i w ogóle, to co ja chciałam od tej wełny?
Potem poznałam merino, alpaki i jak poczułam różnicę, to przepadło. Wełna rządzi.

100% prawda! 😀
Twój największy wydziergany sukces i porażka?

Sukcesem jest każdy udzierg, który się nadaje do noszenia 😉

Największym wyzwaniem była ażurowa chusta, ze śliskiej  jedwabnej nitki, z dwustronnym ażurem.

Wyczynem – dwa długie płaszcze z cienkiej włóczki, dziergane ściegiem ryżowym, którego nie cierpię.

Porażką – męski sweter w rozmiarze XXL, poprawiany trzy razy. Mnie się bardzo podoba, ale nie został ani razu założony.

Oprócz dziergania prowadzisz bloga, nagrywasz podcast, organizujesz wyzwania – skąd pomysły?

Może nie zabrzmi to zbyt profesjonalnie, ale same przychodzą.
Początek był trochę stresujący, ale potem śnieżna kula ruszyła i się toczy z coraz większym rozpędem. Myślę, że kluczem jest działanie. No i słuchanie ludzi.

Zaczęło się od kursu dla osób, które nie znają angielskiego, a chciałyby korzystać z wzorów na druty w tym języku. Kiedy któraś z kolei znajoma zapytała, Kamila a pomożesz mi z przetłumaczeniem…,  pomyślałam – kurcze, a gdyby tak to wszystko opisać?

To był moment, gdzie zdecydowałam, w którą stronę pójdzie blog. Że będę się dzielić nie efektami, a swoją wiedzą i doświadczeniem. Udowadniać, że na drutach może robić każdy.

Wyzwanie kominowe, w którym co miesiąc robiłyśmy nowy fragment komina, swoim rozmachem mnie bardzo zaskoczyło. Spodziewałam się kilku osób a już po pierwszym odcinku było ponad 100. Kończyło prawie pół tysiąca!

Wspaniały wynik 😀 Sama gdzieś natknęłam się na Twoje wyzwanie, i choć nie wzięłam w nim udziału, to miałam ogromną ochotę 🙂 Pomyślałam wtedy, że to wspaniała motywacja robić coś wspólnie z tyloma kobietami i dzielić się swoimi doświadczeniami i problemami 🙂 Powtarzasz takie wyzwania?

W tej chwili trwa wyzwanie Jeden Motek, w którym co miesiąc przerabiamy resztki włóczki w coś fajnego. Była już czapka, mitenki, kapcie, a w kwietniu poduszki.
Bierze w nim udział już prawie 900 osób.
Jest skąd czerpać pomysły 😉

Wow! Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wywiadu, dołączą do Ciebie kolejne artystyczne dusze 🙂

A skąd w ogóle pomysł na podcast? To chyba pierwszy polski podcast o dzierganiu?

Możliwe – przynajmniej taki typowy – do słuchania.
Wiem, że coś podobnego nagrywa Iwona Eriksson, ale ona to robi formie video.

A ja?

Praktycznie nie oglądam telewizji. Filmów nie lubię, a w seriale trudno mi się wkręcić.  Kocham książki, ale nie zawsze się da czytać. A na audiobookach nie umiem się skupić.

W podcaście jest inaczej. Masz wrażenie, że ta osoba mówi do Ciebie, jak znajomy przy kawie. A nawet nie musisz się ruszać z fotela. Możecie “porozmawiać” na dowolny temat – podcastów jest mnóstwo!

Pierwszym, który 7 lat temu otworzył mi drzwi do tego raju, był Luke’s English Podcast – prowadzony przez Anglika, który opowiada o różnych rzeczach, ucząc przy tym angielskiego.

Polskich wtedy wiele nie było. Jeden mi się spodobał – Mała Wielka Firma.
To od niego zaczęło się myślenie o bardziej świadomym pokierowaniu swoim życiem.

Mnóstwo ciekawych ludzi, świetnie poprowadzone rozmowy, interesujące tematy. Słuchałam ich często podczas dziergania.

Myślałam – szkoda, że nie ma podcastów dziewiarskich. Fajnie by było robić na drutach  “w towarzystwie”.

O nagrywaniu swojego nie myślałam, bo te wszystkie kwestie techniczne…
Ale mój guru Marek Jankowski, zrobił kurs. Zapraszając do niego kusił wizją bycia pierwszym podkasterem w branży. Skusił.
Niemożliwe okazało się całkiem wykonalne.

Bo można ruszyć zupełnie bez budżetu! Na sprzęcie, który na pewno masz w domu (smartfon jako mikrofon i szklanka jako statyw). Marek pokazał też jak się obsługuje te wszystkie suwaki, gdzie co obrabia, wgrywa, udostępnia.

No to  ruszyłam 🙂 5 odcinków już jest _PODCAST na drutach po prostu

Długa droga przede mną, ale jak to mówi Pani Swojego Czasu – zrobione jest lepsze od doskonałego.

😀 Ja też ją uwielbiam 🙂 To m. in. dzięki niej zaczęłam swoją przygodę z internetem 🙂 A Ty? – często o niej wspominasz na blogu – opowiesz jaką rolę Ola odegrała w Twoim życiu?

Postanowiłam założyć firmę.

Nie miałam pojęcia, jak to się robi, od czego zacząć i w ogóle. Dziś, jak sobie przypomnę, jakie duperele mnie powstrzymywały, to śmiać mi się chce.

Nie będę opowiadać całej historii, ale w tym czasie Pani Swojego Czasu też rozkręcała swoje imperium. Mogłabym powiedzieć, że trafiłam do niej przypadkiem, ale przecież nic się nie dzieje przypadkowo.

To ona otwierała mi oczy na to, co mnie hamuje, pokazywała jak z tymi przeciwnościami walczyć. Jej rady dotyczące organizacji, odpuszczania, w końcu Kurs na cel, w którym uświadomiłam sobie, dlaczego nie idę do przodu, były ważnym przełomem.

Odpuściłam tamten biznes, ale postanowiłam odkurzyć bloga robótkowego. Co tam odkurzyć – odpicować!

Bo już wiedziałam, że trzeba coś ludziom dawać. Wartościowego. Zadać sobie pytanie – po co ktoś ma tu przyjść. Potem już poleciało.

Trzeba działać!

Działasz więc intensywnie w internecie, a co w realu?

Też intensywnie 🙂 I też kiedyś bym się o to nie podejrzewała.
Na samą myśl, żeby wyjść i się spotkać z obcymi ludźmi, miałam 10 wymówek.

Domyślam się że i tu był jakiś moment przełomowy?

Masz rację:)

Drutozlot. Jak skakać to na głęboką wodę, co nie?

Oczywiście, że miałam wymówki. oczywiście, że miałam stracha. Przecież ja nikogo nie znam! I jeszcze obce miasto, sama… nie ma opcji! Ale pojechałam!

Założyłam strój przebojowej, odważnej, pewnej siebie dziewiarki i Toruniu przybywam!
Nikt się nie zorientował, że to przebranie, więc noszę je dalej 🙂

Na Drutozlotach byłam wszystkich. I wszystkie zrelacjonowałam na blogu.(Drutozloty)

Wracam trochę oszołomiona, ale to cudowne uczucie spotkać się z taką zgrają zakręconych dziewiarek.
Tam na widok pięknego motka, nikt nie robi wielkich oczu, mówiąc 60 zł??? Co najwyżej pyta – można kartą? 5 poproszę!

Nie usłyszysz w knajpie, weź schowaj te druty, bo siara – wyciągają wszystkie.
Nikt nie patrzy zdziwiony, kiedy mówisz, że magicloopem rękawy robisz, albo, że skrócone rzędy najładniejsze niemieckie.

Mmm 🙂 Brzmi cudownie 🙂 W tym roku i ja zamierzam się tam pojawić. W zeszłym roku byłam jeszcze karmiącą mamą, a Toruń jest ode mnie mega daleko więc było to dla mnie zbyt duże przedsięwzięcie. Ale w tym roku ja i moje Tatrawoolowe motki mamy zamiar pojawić się na słynnym Drutozlocie 🙂 Cudownie będzie też spotkać Was wszystkie na żywo 😀

No dobra… Drutozlot raz do roku, a na co dzień?

Spotykamy się również co miesiąc w Olsztynie, na dzierganie przy kawie. Też jest moc!

Ale ostatnio byłam na imprezie, która przebiła wszystkie. A drutów nie wyjęłam z torby!
Urodziny Małej Wielkiej Firmy

Genialna impreza, na której byli prawie wszyscy ludzie, którzy mieli udział w tym, gdzie teraz jestem.
Byli obaj ojcowie MWF Marek Jankowski i Paweł Tkaczyk.
Była Ola – Pani Swojego Czasu
Był Miłosz Brzeziński, który jest moim guru jeśli chodzi o nastawienie do życia i samo życie. Swoimi niezwykle celnymi uwagami, w zabawny sposób, rozbija w pył grube wydawałoby się problemy. Nagranie jego wystąpienia można posłuchać i bardzo, bardzo zachęcam.
Jeszcze Bartek Popiel, Darek Puzyrkiewicz – oni też odcisnęli swój ślad na moim życiu.

Czy pomyślałabym 3 lata temu, że ich kiedyś zobaczę na żywo? Wątpię.

Działanie!

A skąd bierzesz odwagę do działania?

Na jednym ze szkoleń usłyszałam świetną radę. Jeśli pojawia Ci się w głowie myśl w stylu: nie dam rady, to nie dla mnie, nikt tego nie kupi… Zapytaj – a skąd wiesz? Nie rób założeń – sprawdzaj!

Mam więc na koncie kilka poślizgów:

Droga zawodowa? Weterynaria, grafika, programowanie, testowanie. Wybuchło, zgasło…

Hobby? Szycie, biżuteria, decoupage, fotografia. No cóż  – nie pykło. Ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć – spróbowałam i wiem, że to nie dla mnie.

Pokochałam druty, wordpressa i pisanie. To rozwijam i sprawia mi autentyczną przyjemność.

Czy stanie się sposobem na życie – trzymaj kciuki.

Trzymam mocno 🙂 Nic nie dodaje mi skrzydeł tak, jak kolejna historia odważnej kobiety, która bierze życie w swoje ręce i podejmuje decyzje, które dają jej radość i szczęście. A przecież praca zajmuje nam połowę życia, więc tak ważne jest, żeby dawała satysfakcję i pchała do przodu, a nie wyczerpywała i zabijała chęci do życia.

Wierz mi, kiedyś myślałam, że z pracą tak jest – musi boleć i trudno – takie jest życie. Ale kiedy zaczęłam szukać alternatywy dla siebie, poznałam osoby, które robią rzeczy, w których są dobre i na tym zarabiają, a dobre są dlatego, że robią to co lubią, zrozumiałam, że można zarabiać i czerpać z tego energię… A nie tylko wypruwać sobie żyły i próbować przetrwać… Jakoś przerażała mnie perspektywa kolejnych trzydziestu lat w takim systemie. Trzeba poszukać swojej drogi… A to jest proces. Nie następuje z dnia na dzień (choć zdarzają się olśnienia), ale wymaga prób i błędów i odnalezienia tego, co jest najbardziej zgodne z naszym „środkiem”. Ty przeszłaś krętą drogę, ale już wiesz dokąd zmierzasz 🙂 Teraz jesteś na ścieżce, na której być może podążają już za Tobą kolejne artystyczne dusze 😀

Robisz fajne rzeczy, piszesz, mówisz, nagrywasz też wideo… Kanał na YouTube to ciężki kawałek chleba?

Uśmiejesz się…
Ja przez ponad pół roku nie wiedziałam, że go mam!

Kiedy wymyślałam wyzwanie kominowe (co miesiąc inny ścieg) spodziewałam się kilku chętnych. Zgłosiło się tak dużo osób, że poczułam lekką presję.

Wiesz – co innego wysłać maila pięciu znajomym – słuchajcie robimy w tym miejscu warkocze, a co innego ponad setce początkujących, obcych wtedy ludzi, to sensownie wytłumaczyć.

Przygotowując już pierwsze zadanie wpadłam w panikę, bo nie umiałam klarownie opisać jak rozpoznać oczko przekręcone.Próbowałam robić zdjęcia, ale lipa. Seria zdjęć? Upierdliwe…

Myślę więc – a jakbym film nagrała? Będzie szybciej, będzie widać “na żywo”
Złapałam za telefon, zbudowałam konstrukcję z książek zamiast statywu i dawaj! Godzinę chyba zeszło, bo o montażu też nie miałam pojęcia, więc dubli było sporo, zanim wszystko się nagrało tak, jak chciałam.

No dobra – ale jak wrzucę ten film na bloga, to mi serwer umrze.
Aaaaaa chwila – można wkleić link do YT.
Raz, dwa – załóż konto – wyślij film – kopiuj link – wklej  – działa!

Filmik odpala się na stronie, nic się nie zawiesza – yeaaahh. Mamy to!

I w ten sposób, co miesiąc, w każdym odcinku pojawiał się nowy film. I pewnego dnia mój syn pyta – a dlaczego nie superkujesz subów?

Myślę, co ty do mnie mówisz człowieku??? Pokazał, patrzę, a tam prawie 100 subskrybentów!

No, także taka youtuberka ze mnie…

Z wygody i braku czasu nagrywałam filmy, kanał powstał niechcący, żeby zaoszczędzić transfer na blogu 🙂 Teraz idzie mi to sprawnie i jedyną rzeczą, która mnie wkurza jest mój gamoniowaty komputer, który potrzebuje dużo czasu, żeby te filmy przetrawić.

Super! 😀 Doskonały wzór do naśladowania! Nie bać się, tylko działać! Teraz czujesz, że spełniasz się w życiu?

Teraz już tak.

Życie dało mi ciężką szkołę i wcale nie było łatwo dotrzeć do tego miejsca.

Kiedy było naprawde źle, usłyszałam, że próbuję się wpasować w czyjeś ramki, choć mnie uwierają. Że muszę zdecydować, czy chce żyć swoim życiem, czy dalej pod czyjeś dyktando.

Zdecydowałam.

I obiecałam sobie, że już nigdy nie będę zależna od kogoś.

Synowie, potem Ola, Marek, Miłosz i dziś mogę powiedzieć: tak – spełniam się w życiu.

Jaka jest największa mądrość, którą podzieliłabyś się z innymi?

Że trzeba działać!

Ponczo wg projektu Kamili

Iść w stronę marzeń, zamieniać je w cele do zrealizowania.

Nie warto narzekać i się martwić. To w niczym nie pomaga.

Trzeba brać sprawy w swoje ręce i do przodu.

A na błędach się uczyć – nie rozpamiętywać.

I to co jest mottem mojego bloga – wszystko jest trudne zanim nie stanie się łatwe 🙂

Powiedz jeszcze gdzie można Cię znaleźć 🙂

Centrum dowodzenia to otulove.pl. Tam są linki do pozostałych miejsc.

Dziękuję Ci bardzo i zapraszam czytelniczki na Twoją stronę… Piękne projekty, wartościowe kursy, no i polski podcast dziewiarski… 😀 Gratuluję, bo robisz kawał dobrej roboty i przekazujesz cenną wiedzę 🙂

Ja również dziękuję 🙂

Na stronie Kamili możesz pobrać bezpłatnie wzór na tą piękną chustę 🙂

Droga czytelniczko, jeśli podobał Ci się wywiad, zostaw komentarz i podziel się z innymi 🙂 A jeśli nabrałaś ochoty na więcej inspirujących wywiadów to zapraszam TUTAJ, bo przepytałam już kilka fajnych babek, które koniecznie powinnaś poznać 🙂

8 Replies to “Z serii po nitce do kłębka… – WYWIAD Z KAMILĄ WOJCIECHOWSKĄ – założycielką OTULOVE, inicjatorką dziewiarskich wyzwań i autorką polskiego podcastu „Na drutach po prostu”…”

  1. Przeczytałam z przyjemnością i otwierałam oczy ze zdumienia. Jaka ta Kamila jest niezwykła w swojej zwyczajności. Bardzo ciekawy i pouczający wywiad. Teraz jeszcze chętniej będę do niej zaglądać.

  2. ”Nic nie dodaje mi skrzydeł tak, jak kolejna historia odważnej kobiety, która bierze życie w swoje ręce i podejmuje decyzje, które dają jej radość i szczęście” – ten cytat autorki wystarcza za jakikolwiek komentarz.

    1. Ola, myślę że przyczyniłaś się do rozwoju nie jednego biznesu w tym kraju, ale nie to jest najważniejsze… Najważniejsze, że pomogłaś odzyskać odwagę do życia wielu kobietom (ja się również do nich zaliczam), dodajesz pewności siebie, rozbrajasz stereotypy, uczysz, że fajnie być sobą… I to jest cudowne 🙂 Dzięki 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *