Maria Różańska – NAD WEŁNEM – Rozdział 13 – 2/2 – Historia miłości z wełną w tle :)


DZIERGANIE, NAD WEŁNEM, SZYDEŁKO, ZWOOLNIJ / wtorek, 16 listopada, 2021

Dziś o obecności na portalach plotkarskich, o sitach i o siostrze walczącej o dobre imię brata 🙂

Rozdział 13 – 2/2

Wizyta nietypowego klienta miała swoje konsekwencje, o czym Justyna dowiedziała się następnego​ ​dnia​ ​rano. 

–​ ​​Hej,​ ​jesteś​ ​na​ ​”Plotkarzyku”!​ ​​–​​ ​krzyknęła​ ​jej​ ​zamiast​ ​porannego​ ​powitania​ ​Lena.  

Justyna właśnie szykowała się do wyjścia, gdy podekscytowana dziewczynka wpadła w piżamie​ ​do​ ​kuchni.  

–​​ ​Co?!​ ​​–​​ ​nic​ ​sensowniejszego​ ​nie​ ​przyszło​ ​jej​ ​do​ ​głowy.  

–​​ ​Daj​ ​telefon,​ ​pokażę​ ​ci​ ​​–​​ ​zaordynowała​ ​kuzynka​ ​i​ ​już​ ​po​ ​chwili​ ​wpisywała​ ​adres​ ​strony. Po przeczytaniu sensacyjnego tytułu “Strzelba czy wełna? Brytyjski milioner na zakupach!”​ ​Justyna​ ​zagłębiła​ ​się​ ​w​ ​treść​ ​artykułu,​ ​by​ ​po​ ​chwili​ ​odetchnąć​ ​z​ ​ulgą.  

– I co mnie straszysz? ​– zgromiła Lenę. ​– Tam nie ma nic o mnie, tylko o tym, że jakiś bogaty​ ​laluś​ ​robił​ ​u​ ​mnie​ ​zakupy.​ ​Nic​ ​wielkiego.  

– Ale jest zdjęcie twojego i taty sklepu, to tak jakby było o was ​– ekscytowała się dalej dziewczynka. 

– Gdzie? ​– Justyna przesunęła tekst w dół, aby dotrzeć do zdjęć. ​– Faktycznie, Rosen przed naszym sklepem. No i bardzo dobrze ​– zdecydowała. ​– Mamy z wujkiem darmową reklamę. Może​ ​zleci​ ​się​ ​więcej​ ​takich​ ​klientów​ ​i​ ​rękodzieło​ ​stanie​ ​się​ ​trendy.  

– Teraz ty czytasz takie rzeczy? Nie spodziewałem się tego po tobie ​– rozbrzmiał nad ich​ ​schylonymi​ ​nad​ ​telefonem​ ​głowami​ ​głos​ ​Witolda.  

– No co ty, patrz jaka sława zajrzała do mojego skromnego przybytku​– uśmiechnęła się Justyna​, ​pokazując​ ​mu​ ​zdjęcie​ ​Rosena.  

– To dziurawe sito? Też mi powód do dumy​– prychnął Witek.​– Człowiek jak człowiek​– dodał​ ​jeszcze.  

– Mówisz, jakbyś go znał ​– zainteresowała się nagle dziewczyna, podczas gdy ignorowana przez nich Lenka dopytywała się, dlaczego brat nazywa celebrytę sitem i do tego dziurawym. 

– Bo znam, to znaczy raz czy dwa z nim rozmawiałem. On ma tu rodzinę i czasem ich odwiedza, a córka jego kuzynki jest moją… koleżanką z college’u. Nie jest chyba tak zły jak o nim​ ​piszą​ ​tylko​ ​straszny​ ​pozer,​ ​no​ ​i​ ​ćpa.  

– Witek, ale ty masz znajomości!​– oczy Leny, wielkie teraz jak spodki, wpatrywały się w brata​ ​z​ ​szacunkiem​ ​graniczącym​ ​z​ ​czcią.  

– Dziękuję bardzo za takie towarzystwo ​– żachnął się chłopak.​– Nie zawracaj mi głowy – zgromił siostrę. ​– Zaraz wychodzę, a i Justyna chyba powinna się zbierać, tata już czeka w aucie. Wszystkie żeście takie same ​– zdenerwował się nagle. ​– Pomachać wam przed oczami celebrytą, to zapominacie o bożym świecie​– zdegustowany machnął na siostrę i kuzynkę ręką i zamknął się w swoim pokoju. Justyna, lekko zawstydzona, wybiegła szybko do czekającego na nią​ ​wujka​ ​i​ ​pojechali​ ​razem​ ​do​ ​pracy.  

***

 Marzec się skończył, był środek kwietnia i wiosna w rozkwicie. Justyna uwielbiała tę porę roku, obietnicę nowych początków i lepszych czasów. Miała pełne ręce roboty bo klientów powoli, ale stale przybywało, a gdy kupujących akurat nie było, szydełkowała gotowe produkty na sprzedaż. Największym powodzeniem cieszyły się oczywiście niemowlęce drobiazgi, szybkie do​ ​zrobienia​ ​i​ ​cieszące​ ​oko​ ​klientów,​ ​a​ ​dzięki​ ​temu​ ​również​ ​kasę​ ​Justyny.  Po powrocie do domu siedziała zwykle do późna przy laptopie, zajmując się promocją, zamawianiem towaru i stu innymi zajęciami, których wymaga prowadzenie sklepu, a o których wcześniej nie miała pojęcia. Wujek Benedykt miał rację, ostrzegając ją, że własny biznes to ciężka praca, ale ona tę pracę naprawdę lubiła. Czuła się świetnie, mając zajęcie wypełniające jej czas i, co ważniejsze, również myśli. Niektóre myśli jednak nie dawały się łatwo zagłuszyć, wywoływane przez czynniki zewnętrzne, jak choćby teraz. Justyna siedziała w swoim pokoju na łóżku z otwartym laptopem i telefonem pod ręką, gdy usłyszała dźwięk przychodzącej wiadomości. Zerknęła obojętnie na ekran i lekko zamarła​– Anetka! O co może chodzić? Szybko otworzyła​ ​ekran​ ​chata.  

 

Na tym zakończyła rozmowę. Młoda pewnie chciała dobrze, ale była dość naiwna. Brat przecież nie zwierza jej się raczej ze swoich miłosnych spraw. I w ogóle co smarkula sobie myślała, druga Lenka, wtrącać się w życie dorosłych i wyobrażać sobie nie wiadomo co. Z jednej strony Justyna była zła, rozmowa z Anetką niczego w jej postanowieniach nie zmieniła, a jednak z drugiej coś w jej duszy zaczęło może nie śpiewać pełną piersią, ale nucić cichutkim, prawie​ ​niesłyszalnym​ ​głosikiem.

 

Poprzednie części znajdziesz tutaj: 

Rozdział 1 

Rozdział 2 

Rozdział 3 - 1/2 

Rozdział 3 - 2/2 

Rozdział 4 

Rozdział 5 

Rozdział 6 

Rozdział 7  

Rozdział 8 - 1/2 

Rozdział 8 - 2/2

Rozdział 09

Rozdział 10 - 1/2

Rozdział 10 - 2/2

Rozdział 11

Rozdział 12 - 1/2

Rozdział 12 - 2/2

Rozdział 13 - 1/2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *