I URODZINY WOOLNIEJ i KONKURS Z NAGRODAMI


SLOWLIFE, WEŁNA, WEŁNOHOLICY, ZWOOLNIJ / sobota, Maj 18th, 2019

To już rok!

Właśnie mija rok odkąd otworzyłam sklep WOOLniej i wystawiłam dla szerokiej publiczności moje czwarte dziecko, czyli ręcznie farbowaną Tatrawool. Z duszą na ramieniu, z wieloma wątpliwościami, wypuściłam w świat moje małe spełnione marzenie 🙂

Bardzo się bałam jak zostanie przyjęta. W końcu wełna gryzie, jest droższa niż akryle z pasmanterii i wymaga wiele uwagi od właściciela. Czy znajdę więcej takich zakochanych w wełnie „wariatów” jak ja?

Dziękuję…

Oj, nie zawiodłyście mnie 🙂 Ciepłe słowa i opinie o mojej wełnie przeszły moje najśmielsze oczekiwania 🙂 Za to Wam bardzo dziękuję. Gdyby nie to, prawdopodobnie porzuciłabym ten pomysł na pierwszym zakręcie. A było ich wiele 😀 Dziś się z tego śmieję, ale prowadzenie działalności, wychowywanie trojga malutkich dzieci, dbanie o dom, powrót do pracy po macierzyńskim, i cała sterta chorób, awarii i innych psikusów losu, przyprawiała mnie niejednokrotnie o zawrót głowy – delikatnie mówiąc. Wiele razy miałam ochotę rzucić to wszystko w cholerę… Choć, tak naprawdę, najmniej miałam ochotę porzucać sklep i farbowanie wełny, bo to jest coś, co daje mi radość, odprężenie i poczucie tworzenia czegoś po swojemu 🙂 No i tak dotrwałam do dnia dzisiejszego.

Dzisiaj…

Nie mogę powiedzieć, że jest łatwo, ale wiem, że robię to, co lubię, nareszcie czuję, że zwalniam tempo i zaczynam zajmować się tym, co chcę, a nie tym, co muszę. I choć plany miałam daleko bardziej rozwinięte niż pozwoliła mi wprowadzić rzeczywistość, największą nagrodą jest dla mnie to, że nadal przy mnie jesteście, że czytacie, że dziergacie przecudne rzeczy z mojej wełny. Co więcej nie tylko dziergacie 🙂 Okazuje się, że z mojej wełny można tkać, robić dywany, biżuterię i kto wie, co jeszcze komu przyjdzie do głowy 🙂

Doświadczenia…

Ponadto przez ten rok zawarłam, co najmniej kilka naprawdę wspaniałych znajomości, właśnie dzięki mojej stronie i sklepowi. Wymieniłam, całe mnóstwo ciepłej korespondencji z klientkami i czytelniczkami bloga. Przeprowadziłam wywiady z osobami, które wydawały mi się niedostępnymi celebrytkami w świecie dziergania, a okazały się cudownymi, mądrymi kobietami, otwartymi na dzielenie się wiedzą i swoimi doświadczeniami ze mną i z Wami – czytelniczkami. Nauczyłam się bardzo dużo o dzierganiu, wełnie i prowadzeniu swojej strony i sklepu, a także przekonałam się, że w Internecie oprócz głośnych hejterów można spotkać bratnie dusze.

To był dobry rok.

Plany…

Nie wiem co przede mną, ale będę starała się iść w kierunku, w którym podpowiada mi serce 🙂 czyli mam nadzieję zostać z Wami jak najdłużej 😀 No i odwiedzić w tym roku Drutozlot 😀

Konkurs…

Właśnie z garów wyskoczyły świeżo zafarbowane motki, więc niebawem zobaczycie je w sklepie. A póki co, z okazji urodzin, mam dla Was konkurs, w którym można wygrać bon na zakupy w sklepie WOOLniej. Także, jeśli lubisz naturalne wełenki w bajecznych barwach, to koniecznie weź udział i walcz jak lwica, bo zwycięski bon upoważni Cię do zakupów o wartości 150 zł. A oprócz głównej nagrody przyznam jeszcze 3 wyróżnienia, czyli zestawy gadżetów do dziergania.

Aby wziąć udział w konkursie, przeczytaj REGULAMIN i odpowiedz na pytanie:

Dlaczego warto dziergać z naturalnej wełny, jak radzisz sobie z tym, że wełna gryzie oraz co wydziergałaś lub wydziergałabyś z wełny Tatrawool?

Forma jest dowolna, możesz pisać, rysować, wklejać zdjęcia lub filmy, napisać wiersz, zaśpiewać piosenkę, opowiedzieć swoją historię… Odpowiedź umieść w komentarzu pod tym artykułem i wiedz, że będzie mi bardzo miło, jeśli podzielisz się informacją o konkursie ze swoimi znajomymi np. na FB lub Instagramie.

W pigułce…

Wszystkie informacje o konkursie zawarte są w regulaminie, ale w skrócie:

  1. Konkurs trwa od 18 do 26 maja 2019 r.
  2. Wyniki ogłoszone będą 29 maja 2019 r. poprzez Kłębek Inspiracji (czyli wyślę je do Ciebie emailem – wiec koniecznie zostaw go pod spodem) oraz na stronie www.woolniej.pl
  3. Aby wziąć udział należy odpowiedzieć w komentarzu pod tym artykułem na pytanie konkursowe: Dlaczego warto dziergać z naturalnej wełny, jak radzisz sobie z tym, że wełna gryzie oraz co wydziergałaś lub wydziergałabyś z wełny Tatrawool?
  4. Będzie mi bardzo miło, jeśli polubisz mój fanpage, udostępnisz post na Facebooku lub na Instagramie oraz jeśli pod tym postem w komentarzu oznaczysz swoich znajomych, którzy mogą być zainteresowani konkursem 🙂
  5. Baw się dobrze!

ZAMIEŃ KŁĘBEK NERWÓW NA KŁĘBEK WŁÓCZKI!

Uwaga! Nie stresuj się, jeśli Twój komentarz nie pojawi się od razu. Każdy komentarz musi zostać zatwierdzony, a to się dzieje co jakiś czas 🙂

34 Replies to “I URODZINY WOOLNIEJ i KONKURS Z NAGRODAMI”

  1. Wełna mnie nie gryzie. Ona kąsa delikatnie, zaznaczając swą obecność, szepcząc do ucha, że jest, grzeje, dba. Ona mizia, pokazując swą subtelność, wykonując masaż, drenaż, idealne współgranie z naturą. I właśnie dlatego warto dziergać z wełny. To realizacja harmonijnego połączenie człowieka z Ziemią, czysta ekologia, prawdziwie głębokie dotykanie sedna. Z ogromna radością wydziergałabym z wełny ciepły sweter, czapkę i getry. Takie otulające. Energetyczne. Wymarzone. Robiłabym to woolno, dbając o każdy szczegół i o relacje. Pomiędzy mną, a uniwersem. Z wdzięcznością za taką możliwość.

  2. Wełna jest cudowna do dziergania, jest przede wszystkim naturalna, ekologiczna, pachnąca. Kocham dzierganie, gdyż to niesamowicie wycisza, odstresowuje, uczy cierpliwości, oraz jest to mój czas, a jak do tego dodam cudowną wełnę spod samiuśkich TATR, to jest to już istny raj.
    Do prania wełny używam specjalnych preparatów do wełny i wtedy nie ma mowy o „gryzieniu”.
    Moje marzenie, to wydziergać kapę na łóżko, cieplutki koc dla Rodziców, oraz sweterki dla córek.
    Pozdrawiam

    1. Wełna od Tatrawool to dla mnie doświadczenie nieprawdopodobne. Kupiłam kilka motków z planem zrobienia koca dla przyjaciół, w podziękowaniu. Chciałam, żeby był wspaniały i wyrażał wiele pozytywnych emocji i uczuć. Kiedy przyszła paczka, otwierałam ją trzęsącymi rękami. I nagle jest… Szorstka, surowa, gryząca… Ale postanowiłam iść w to, co zaplanowałam, pomimo wątpliwości, które się pojawiły, bo jak to, taki koc, który zamiast być miły i miękki – gryzie. Ale bardzo szybko okazało się, że wełna jest cudowna! Powstaje z niej dzianina pełna powietrza, struktury, cudownie lekka! Koc jest już całkiem spory, uwielbiam nakrywać się tym, co już jest w trakcie pracy. Nie mam wątpliwości, że jego przyszli właściciele będą używać go wiele lat i da im tyle ciepła, ile chcę przekazać im ofiarowując im ten prezent.

    1. Pani nad polami dziękuję, że napisałaś tak pięknie o wełnie i to piórem na papierze 🙂 Mam nadzieję, że wydziergasz coś i dla siebie i dla męża 😀 Moje serce rośnie, kiedy widzę prawdziwy zachwyt nad wełną 🙂 No i włożyłaś w to tyle pracy…

  3. Z wełny warto jest dziergać ponieważ jest naturalna, ma cudne kolory i wychodzą z niej cudne rzeczy 😁 z problemem takim jak wełna gryząca niektórym cieżko sie z nim uporać ale warto 😊 jest wiele rozwiązań: podszyć materiał na jedną stronę ale według mnie najlepiej jest wypułkać w specjalnych płynach 👌 robótki ręczne to moja pasja od podstawówki w której sie nauczyłam dziergać itd. Mój pomysł na tą wełne to piękny koc na kanapę, dwie eko toreby dla mnie i mojej córki 💕❤💑
    Pozdrawiam cieplutko

  4. Z wełny warto jest dziergać ponieważ jest naturalna, ma cudne kolory i wychodzą z niej cudne rzeczy 😁 z problemem takim jak wełna gryząca niektórym cieżko sie z nim uporać ale warto 😊 jest wiele rozwiązań: podszyć materiał na jedną stronę ale według mnie najlepiej jest wypułkać w specjalnych płynach 👌 robótki ręczne to moja pasja od podstawówki w której sie nauczyłam dziergać itd. Mój pomysł na tą wełne to piękny koc na kanapę, dwie eko toreby dla mnie i mojej córki 💕❤💑
    Pozdrawiam cieplutko
    Zapraszam też na swój instagram na którym są moje prace z wełny i nie tylko z.szydełkiem.w.rece 🌷

  5. na gryzącą wełnę dobrym sposobem jest płukanie w płynach przeznaczonych do wełen ☺️
    kochana wszystkiego dobrego na ten roczek 😄 życzę kolejnych cudownych lat spełniania marzeń 😘

  6. Wełna jako włókno naturalne oddycha, nie leci nam pot po tyłku, a jedynie przyjemnie grzeje w chłodne dni. Niestety należę do tych, których niektóre jej odmiany podgryzają, ale moj sposób na to, to dzierganie z niej chust. Nie próbują mnie zjeść, a ciepło które generują po otuleniu się w taką chustę jest obłędne. Z wełny spróbowałabym zrobić sobie długi kardi, tak, żeby było mi ciepło i można było się nim otulic, a żeby mnie nie zjadł to można pod niego coś założyć 😉
    Wszystkiego najlepszego z okazji roczku, niech będą kolejne 😘

  7. Moja przygoda z naturalną wełną zaczęła się w wieku 9 lat. Już wtedy umiałam robić na drutach, moja mama bardzo wcześnie zapoznała mnie z tą techniką, która jak zawsze mówiła daje ukojenie, zwolnienie tempa i ogromnej satysfakcji… szczególnie jeśli robi się z naturalnej przędzy. Wtedy właśnie powstało moje „dzieło”, a była to kamizelka z naturalnej, nierównej i nie barwionej wełny owczej…. dłuuuga prawie do kolan, zrobiona wzorem „koszyczka”. I to dla mnie wówczas było ogromnym wyzwaniem…. taki wzór?! Do dzisiaj pamiętam przesuwającą się po palcach nitkę, która rzeczywiście dawała coś w rodzaju ukojenia. Kamizelka rosła razem ze mną, a po latach została przerobiona na poduszkę……. Tak sobie myślę, że teraz z wełny tatrawool zrobiłabym sobie właśnie taką kamizelkę…… może bardziej ambitnym wzorem?

  8. Dzierganie naturalną wełną zaczęłam niedawno i wkręciłam się niesamowicie. Wystarczy poczytać ile pozytywnych właściwości ma taka wełna, wytrzymałość, miękkość, nie wchłanianie potu. Bardzo zwracam uwagę na szkodliwe rzeczy w naszym otoczenia zwłaszcza chemikalia, a wełna jest naturalnym biofiltrem.
    Marzy mi się wydzierganie dużego, wełnianego swetra. Takiego, w którym można się opatulić w zimowe wieczory. Na co dzień lubię robić opaski, myślę, że niedługo spróbuję zrobić też jakieś skarpety.
    Sposób na “gryzącą wełnę”? Nie zawsze chcę sobie z tym radzić:) Podoba mi się to, że naturalna wełna taka jest. czasami stosuję specjalne detergenty do wełny. Czytałam też gdzieś, że dobrym sposobem jest odżywka do włosów, jednak nie testowałam tego.

  9. Nie jestem maszyną, ani sztucznym tworem, więc po co ubierać się w coś co nie jest tak samo naturalne jak ja? Zwłaszcza kiedy mam wybór robiąc swoje ubrania własnoręcznie. Staram się wybierać do nich wyłącznie naturalne materiały. Ich dodatkowym atutem jest to, że kiedy przestaną służyć swoim celom (bo, niestety, koniec końców przestaną), nie staną się odpadem zanieczyszczającym świat, ale ponownie połączą się z otaczającą nas przyrodą.
    Uwielbiam swetry z owczej wełny. Pamiętam pierwszy, jaki miałam golf z norweskim karczkiem przysłany w paczce przez wujka z Berlina (!). Tym razem jednak nie będzie taki. Na owczą wełnę mam plan w postaci bluzy z kapturem.
    Aby poradzić sobie z gryzieniem wystarczy włożyć pod spód bluzkę, koszulkę albo inną szmatkę, ale mnie osobiście takie podgryzanie nie przeszkadza 🙂

    Chciałam wstawić moje zdjęcie we wspomnianym golfie, ale nie da rady. Będzie w komentarzu pod udostępnionym blogiem 🙂

  10. Wełna ta jest taka wspaniała, ponieważ jest ekologiczna i przede wszystkim naturalna, a ja kocham wszystko co naturalne. Wiadomo, że wszystko co stworzyła natura jest lepsze jakościowo, zdrowsze dla naszego organizmu bo nie wydziela rakotwórczych enzymów. Natura jest po prostu piękna i nie można porównywać jej z niczym innym. Jak sobie radzę z gryzącą wełną? Najzwyczajniej w świecie używam płynów do prania i płukania wełny albo ekologicznych łupinek orzecha piorącego i wtedy o gryzieniu nie może być mowy. Dzierganie wycisza, relaksuje i uczy cierpliwości. Kiedyś byłam osobą bardzo drażliwą, denerwowało mnie dosłownie wszystko, a potem zaczęłam dziergać i wszystko się zmieniło. Jestem teraz oazą spokoju 🙂 Gdybym wygrała bon na zakupy w sklepie to wydziergałabym sobie piękne, wielokolorowe rękawiczki – mitenki. Takie przywodzące na myśl las, kolorowe jesienne liście, wyglądające jakby były elementem ubioru jakiegoś elfa. Użyłabym w tym celu odcieni pomarańczu, zieleni, czerwieni, filoetu i bordo tworząc swoje małe dzieło sztuki. Tak, bo dla mnie wydziergane rzeczy są naprawdę dziełami sztuki.

    1. Dziękuję Marcelina 🙂 fajnie, że dzierganie ma na Ciebie taki wpływ 🙂 Sama doświadczyłam podobnych odczuć, kiedy wróciłam do dziergania i również doceniam wszystko co naturalne… 🙂

  11. Z wełną tak bardzo podobną do oferowanej w sklepie Tatrawool zetknęłam się ponad pół wieku temu. Gryzła, ale nie przeszkadzało mi to zupełnie. Mijały lata, dziergałam nadal, czasy były dla dziewiarek trudne. Na szczęście w sąsiedztwie mieszkała prawdziwa góralka, mająca bliskich w Zakopanem. Często przywoziła mi wełnę, z której robiłam spódnice i swetry. Spódnice były bardzo ciepłe, żeby się nie drapać, zamawiałam u krawcowej halki (musiały być grube 😉 ). Bardzo się ucieszyłam znajdując ten piękny sklep. Zakupów jeszcze nie zrobiłam, poprawię się w najbliższym czasie. Na razie wkładam do koszyka motki i rozmyślam co dołożyć. Zamierzam zrobić narzutę, poduszki i spódnice. Marzę też o tkaniu, tylko trzeba się rozglądnąć za krosnami.
    Serdecznie pozdrawiam.
    Ps. Moja ulubiona książka z lat dziecięcych to również ” Ania…”. Dwie moje córki mają na imię Ania – jedna na pierwsze imię, druga na drugie.

  12. Dlaczego wełna? Bo jest dla mnie dobra. Otulała mnie ostatnio ciepłem o 4 nad ranem gdy żegnałam Kogoś bliskiego… Bo gdy daję w prezencie czapkę, to ze świadomością, że dotknęłam jej każdego milimetra i nie mogłam dać bardziej uważnego prezentu. Bo teraz będzie terapią. Dzień za dniem, oczko za oczkiem będą mijały tworząc nową historię (jak to możliwe, że czas się nie zatrzymał?!) i sweter, jakiś jasny, kolorowy, bo Tata przecież nie lubił czarnego. Może Avatar? Choć padam z nóg i emocji zajrzę przed północą, taka jestem ciekawa, który motek otrzyma tę nazwę. Co poradzić na gryzienie wełny? Zaakceptować to, co odczuwasz. Ja lubię to gryzienie, czuję je, ale lubię, jest dla mnie ożywcze. Z czasem sweter gryzie mniej, po odświeżeniu znowu mocno ją czuję. Jeśli nie możesz tego znieść, to poszukaj może innej wełny. Alpaki to też miłe zwierza. A jeśli się nie uda otul się jedwabiem. Zaakceptuj, ja to rozumiem. Ja nie mogę znieść smaku kolendry, tak wiem pachnąca, aromatyczna, taka modna… Dziękuję, kocham koperek. Tak po prostu. Myślę, że pokocham też tatrzańską wełnę, ta po prostu.

  13. Dziergam z wełny, bo kocham.
    Kocham to, co naturalne, prawdziwe, dobre i piękne.
    Kocham to, co zdrowe, ekologiczne, oryginalne, jednostkowe.
    Kocham Tych, dla których dziergam i których obdarzam wykonanymi Dziergami.
    Kocham żyć woolniej, swobodniej i blisko natury.
    Dziergam z wełny, bo jestem wdzięczna.
    Wdzięczna za to co mam, za to co dostaję od ludzi i od zwierząt.
    Dziergam z wełny, bo nie lubię tandety, mierności, banału, taniej popularności.
    Dziergam z wełny, choć bywa szorstka w obejściu.
    Ale owa szorstkość jest powierzchowna, tymczasowa. Jak wielu napotkanych już ludzi, wełna bywa początkowo nieprzyjemna, lecz skrywa wiele zalet, ma bogate wnętrze i zmienia się jeśli potraktuje się ją z miłością i czułością.
    Dziergam z wełny, bo uczy mnie skupienia, wytrwałości, stawia mi nowe wymagania.
    Dziergam z wełny, bo przez to staję się lepsza dla siebie, dla rodziny, dla Innych.
    Dziękuję ci wełno, za to, że mnie wybrałaś i dałaś mi szansę tworzenia z Ciebie.
    Mam marzenie – morze wełny, z którego czerpałabym pomysły na czapki, szale i ocieplacze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *